16 grudnia 2010

Szanuj, StarGuardMuffin

Zanim Kamil Bednarek pobił Lady Gagę na Youtube, a debiutancka płyta StarGuardMuffin osiągnęła szczyty list sprzedaży, mało kto słyszał i o obecnej gwieździe polskiej telewizji, i o jego zespole. W sieci można było jednak posłuchać paru kawałków formacji - przyjemnie bujających, świeżych, bardzo pozytywnych. Pozwalało to mieć nadzieję, że któregoś dnia dla brzeskiego zespołu przyjdą chwile chwały. I tak też się stało - uznawany za ultraprzystojnego i megautalentowanego wokalista SGM - Kamil Bednarek - osiągnął niewyobrażalny medialny sukces, a o formacji StarGuardMuffin wreszcie usłyszał świat.

Dziewiętnastego listopada ukazał się debiutancki album formacji, zatytułowany Szanuj. Wydawca wstrzelił się w moment idealny - na ekranach Bednarek wciąż urzekał swoim luzem, muzyka reggae nagle stała się ukochanym gatunkiem połowy kraju, a serwisy społecznościowe i portale internetowe rejestrowały prawdziwy bednarkowy szał. Chłopak programu Mam Talent co prawda nie wygrał, ale zaraz witał nas w telewizji śniadaniowej i żegnał w wieczornym pogaduszku u Kuby Wojewódzkiego. Krótko mówiąc - TVN postanowił, że nie da publice o nim zapomnieć. Zresztą trudno o to, kiedy po całej Polsce przetoczyła się lawina koncertów StarGuardMuffin, a rozhisteryzowane nastolatki podniosły raban na cały Internet, węsząc skandal w przegranej Kamila. Paradoksalnie jednak charyzmatyczny "rastaboy" może mówić o sobie, jako o zwycięzcy - w końcu to o nim wciąż się mówi, on sprzedaje płyty i on koncertuje. O innych uczestnikach programu - póki co - powiedzieć tego nie można.

Oprawa graficzna Szanuj przykuwa i cieszy oko - jest kolorowa i hipnotyzująca. Sięgając po nią ma się nadzieję, że takiej samej magii dostarczą dźwięki, płynące z głośnika. Niestety - tu czaruje tylko skorupka, z wnętrzem już gorzej...

Płyta zawiera trzynaście kawałków, w tym dwa covery, które w wykonaniu Bednarka już poznaliśmy - I Kurta Nielsena i Tears In Heaven Erica Claptona. Kilka utworów (m.in. Szanuj i Pamiętaj) dostępnych było w sieci znacznie wcześniej (np. do legalnego pobrania na Last.FM), w dużo ciekawszych aranżacjach. To chyba moje największe rozczarowanie - znałam lepsze wersje, na płycie dostałam gorsze (i bynajmniej nie chodzi tu o jakość nagrania).

Wymagania wobec płyty bijącej rekordy sprzedaży miałam spore, tymczasem już pierwszy utwór zwiastował katastrofę. Przyjemnie bujający kawałek Dancehall Queen powala żenującym tekstem. Pewna jestem, że będzie to hymn podjaranych nastolatek marzących o tym, że i one spotkają Kamila w klubie, po czym pozwolą się mu "posmakować", "umówią na dziewiątą" i oddadzą przed piątą ;)

Na szczęście drugi utwór - Sometimes - pozwala zatrzeć złe wrażenie. Niestety wraca ono wraz z pojawieniem się Ganja Trip - co prawda to już nie hymn dla dziewczynek, a bardziej dla "ziomali", ale można je wsadzić do jednego wora - obniżają poziom, niesmaczą i zniechęcają. Całość ratują jeszcze covery (kogoś Tears In Heaven w wersji reggae może razić, dla mnie jest w porządku) i jako-tako prezentujące się pozostałe kawałki. Szanuj to po prostu mieszanina imprezowych hicików i paru niedobujanych rymów. Zdecydowanie brak im pazura, ognia i tego "czegoś", co miały wcześniejsze kawałki.

Chłopaki dopiero debiutują, publika prędko o nich nie zapomni, więc mam wielką nadzieję, że kolejne płyty przekonają mnie do SGM. Potencjał - jest. Utalentowany wokalista - jest. Groupies - są. Wsparcie mediów - jest. Czego chcieć więcej? Może czasu? Bo nagranie płyty w pośpiechu, byle trafić w odpowiednim momencie na rynek nie było chyba najlepszym pomysłem. Sukces komercyjny to dla jednych dużo, ale ilu ludzi kupi kolejną płytę, jeśli pierwsza okazała się nierówna i raczej średnia...?

Moja ocena: 5/10

20 komentarzy:

  1. faktycznie, nie słyszałam jeszcze o tym zespole.. płytę przesłucham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomijając fakt, że nagrania były zrealizowane wcześniej, ale nie dlatego, aby trafić w odpowiednim momencie na rynek, gdyż miały jeszcze "poleżeć"... Nie dziwię się, że wśród takiego Bum! na twórczość i wokal Kamila Bednarka, StarGuardMuffin zdecydowali się wydać płytę przed czasem.
    Również trochę się rozczarowałam niektórymi wykonaniami płytowymi, ale nielicznymi, głównie 'Pamiętaj'. Żałuję też, że na płycie nie pojawił się 'Pragnienia Szczyt'. Jednak uważam płytę za udaną. Covery w pełnej wersji świetnie się prezentują. Nie podoba mi się z kolei 'Pół żartem' w indywidualnym wykonaniu Kamila Bednarka (MałoSkromni razem są znacznie lepsi;P)
    A co do koncertów, to według mnie dobrze, że ich dużo, bo są większe szanse, że będzie kolejny we Wrocławiu ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale potencjał w gardle chłopak ma - to mu trzeba przyznać. My z mężem słuchaliśmy z youtube'a dość namiętnie tych dwóch kawałków z Mam Talent. Ostatni, Boba Marleya, wykon mnie nie powalił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też trochę rozczarowała ta płyta, ale pobujać się można ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie lubiłem reggae, nie lubię i nie będę lubił tego gatunku. Amen ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. przecież to reggae/ragga (nie wiem dokladnie czym to sie różni) nie ma co wymagać jakiś specjalnie ambitnych tekstów:D

    OdpowiedzUsuń
  7. hypno8 - no sorry, ale z tym, że nie ma co się spodziewać ambitnych tekstów to przesadzasz. Bo to tak jest, że ktoś nigdy niczego nie przesłuchał a twierdzi że taka muzyka to tylko o jaraniu _-_

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam, a kto to jest Kamil Bednarek? Nie mam zielonego pojęcia i chyba nie chcę mieć, skoro on jest związany z medialnym sukcesem. Telewizyjnych show nie oglądałam i nie oglądam i wolę pozostać w błogiej nieświadomości i nieznajomości tych niby gwiazd polskiej telewizji.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja owszem szanuje jego talent, ale uważam, że powoli woda sodowa mu do głowy uderza. Oglądałam Wojewódzkiego z jego udziałem. Zresztą trudno się dziwić, jest przecież jeszcze strasznie młody.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo lubię głos Kamila, ale niestety nawet on nie przekonał mnie do polskiego reggae ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Viconia- tak sie sklada ze przesluchalam,i to sporo,ale nie znam reggae o ambitnych tekstach. tak to jest, jak wypowiada się ktoś, kto się nie orientuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. hypno8 - To widać mało znasz. Żeby nie szukać daleko [Bob Marley albo jego synowie] to choćby nasze Natural Dread Killaz. 'Agresja', 'Babylon', 'Bacz na słowa', 'Jedna miłość'. Tak tylko pierwszy zespół który przyszedł mi do głowy i kilka piosenek żeby się nie rozpisywać. Tą muzykę trzeba jeszcze czuć i rozumieć a nie tylko przesłuchać, żeby mieć coś do powiedzenia. A jak nie wiesz czym się rózni reggae od ragga to nie mów, że to ja się nie orientuję ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam talent nie oglądałam,. Telewizji te raczej nie oglądam już od długiego czasu, a mimo wszystko wiem o kim mowa... Mój brat katuje mnie tą muzyką od jakiegoś czasu - hmmm reggae bardzo lubię i kilka lat temu słuchałam całkiem sporo, dlatego ta muzyka jest mi bliska... Ale reggae w czystej postaci, a nie w bednarkowej odmianie i spojrzeniu (ragga). Może dwa kawałki z jego repertuaru wpadły mi w ucho - reszta kiepska.

    OdpowiedzUsuń
  14. @viconia, nie twierdze,ze sie nie orientujesz w reggae, tylko ze sie nie orientujesz w mojej znajomosci tego gatunku muzyki. nie rozróżniam tych dwóch, bo mi to niepotrzebne. to, co wymieniłaś doskonale znam i- wybacz-dla mnie to nie jest ambitne. jest DOBRE ale nie jest ambitne. i, dla ścisłosi , "czuję" i "rozumiem" tą muzykę, jak to ładnie określiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  15. hypno8- no to mamy jasność ;] Ja odebrałam Twój pierwszy komentarz jako atak kogoś, kto słyszał jedną piosenkę i ma wyrobione pojęcie [a znam takich ludzi, dlatego mnie to wkurzyło;]. Ty mi wyjaśniłaś swoje stanowisko, wszyscy wszystko wiedzą, można przestać spamować tu dziewczynie ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. przyznaję, że chłopak ma talent. ale nie ulegam temu wielkiemu bum i modzie na Bednarka. dla mnie to będzie jednosezonowiec. jak większość gwiazd wyhodowanych na takich show jak mam talent. no bo gdzie są ci wszyscy świetni ludzie z poprzednich edycji? nic o nich nie słychać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepraszam, że będzie nie na temat ;) często czytam Twojego bloga i bardzo mi się podoba to co i jak piszesz:) teraz sama się zastanawiam nad założeniem bloga i chciałam zapytać czy blogspot jest łatwy w obsłudze? Bo ja to raczej nie mam zdolności informatycznych i nie wiem czy podołam. Czy w ogóle jest w tym coś trudnego?
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzeba wspomnieć o tym, że reggae to nie jest tylko muzyka, ale też sposób życia. Dlatego bardzo mnie śmieszą nastolatki ( i nie tylko ) rozkochane w Bednarku, które nagle twierdzą, że reggae to ich dewiza życiowa. To trzeba zrozumieć, trzeba w tym być, słuchac od lat, a nie jednej piosenki.
    Ani Bednarek ani jego muzyka to nie mój gust ale ma mój szacunek, bo pozostał skromnym chłopakiem kochającym swoją muzykę. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam płytę i mieszane uczucia też. Głos Kamil ma bardzo ciekawy, muzyka tworzona przez zespół też w większośći nienajgorsza. Również uważam, że niektóre piosenki brzmiały lepiej wcześniej, a nad tekstami pasowałoby trochę popracować. Ogólnie przyjemnie się słucha, zobaczymy jak długo mi to będzie sprawiało przyjemność. Pierwsze wrażenie przy muzyce się dla mnie nie liczy, waże co z niej zostaje we mnie po pewnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Malwino,
    polecam blogspot jak najbardziej - jest łatwy w obsłudze, kompatybilny z wieloma serwisami, nie wymaga wiedzy z zakresu html-u i jest naprawdę stabilny. Lepszego serwisu nie widziałam :)

    Giees,
    mam podobnie - do wielu ulubionych wykonawców przekonałam się dopiero po osłuchaniu się z ich muzyką :) Więc jeszcze SGM nie skreślam - za jakiś czas może się przekonam.

    OdpowiedzUsuń