20 grudnia 2010

20 odsłon zachłannej młodości, Xiaolu Guo

20 odsłon zachłannej młodości (Twenty Fragments of a Ravenous Youth), Xiaolu Guo
Wyd. Albatros, Warszawa 2010

Chinka Xiaolu Guo jest nie tylko pisarką, ale i poetką, scenarzystką, reżyserką filmową, a także eseistką. W Polsce zasłynęła przede wszystkim Małym słownikiem chińsko-angielskim dla kochanków (muszę koniecznie zdobyć!), a od niedawna w księgarniach dostępna jest również ta niezwykła powieść, o której z przyjemnością dzisiaj opowiem - 20 odsłon zachłannej młodości.

Na 235. stronach tekstu Xiaolu Guo zawarła dziesięć lat z życia Fenfang - młodej Chinki, która skończywszy 17 lat, postanawia opuścić rodzinną wieś (o wdzięcznej nazwie Wzgórze Słodkiego Imbiru) i rozpocząć nowe życie w zatłoczonym, tętniącym życiem, bezwzględnym Pekinie. Dla prostej dziewczyny odnalezienie się w brutalnej metropolii nie jest sprawą łatwą - nie ma przyjaciół, pakuje się w skomplikowane związki i nie potrafi utrzymać ani pracy, ani mieszkania. Z tego względu ima się różnorakich zajęć - od zamiatania w kinie, po statystowanie w podrzędnych filmach. Nigdzie jednak nie potrafi zagrzać dłużej miejsca, wciąż poszukując własnej drogi...

Na 20 odsłon zachłannej młodości składa się 20 scenek z życia bohaterki - wszystkie opatrzone odpowiednimi zdjęciami i tytułami. Ta niezwykła powieść staje się intymnym pamiętnikiem - zapisem z życia młodej kobiety, która - choć żyjąca w zupełnie innej kulturze - staje się europejskiemu czytelnikowi bardzo bliska. Dlaczego? Dlatego, że jej problemy niczym nie różnią się od naszych - Fenfang pragnie wyrwać się ze wsi i zerwać z wizerunkiem "prostaczki", nie potrafi znaleźć odpowiedniej pracy, czasami trafia na nieodpowiednich ludzi, a przede wszystkim - próbuje "zrobić coś ze swoim życiem". Jedyną przepaść między młodym Europejczykiem, a tą uroczą Chinką może stanowić język. Autorka wspomina o tym nawet w posłowiu, opowiadając o problemach z przełożeniem tekstu i dobraniem odpowiedniego języka dla swej nieprzewidywalnej bohaterki. Ostatecznie parę zgrzytów pozostaje i tekst miejscami irytuje. Ale nie wpływa to w żaden sposób na jego wartość - a ta jest naprawdę imponująca. To jedna z najbardziej intrygujących i zachwycających powieści, jakie ostatnio czytałam...

20 odsłon zachłannej młodości stawia przed czytelnikiem całą masę pytań: dokąd zmierza jego życie, czy ma jakiś cel, do czego dąży, czego pragnie. Pokazuje, że należy walczyć o swoje, pokonywać przeszkody i nie zrażać się przeciwnościami losu.

Nigdy nie rozpamiętuj przeszłości. Nigdy niczego nie żałuj. Nigdy się nie oglądaj, nawet gdybyś przed sobą widział tylko pustkę...

Piękna dewiza. Chciałabym umieć tak żyć. Może pora się nauczyć, hm?

Moja ocena: 9/10

Kasiu, dziękuję za książkę :)

12 komentarzy:

  1. Proszę bardzo :) Cieszę się ogromnie, że się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ładny tytuł, piękna okładka. i jeszcze piszesz, że w środku zdjęcia? hmm, zaciekawiłam się :)

    (a blogspot bardzo przyjazny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna ta okładka :) chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli tylko uda mi się ją zdobyć prędzej czy później przeczytam. Zaintrygowała mnie ta historia. I do tego ten cytat! Koniecznie muszę go zapamiętać. Zaraz, gdzie ja podziałam jakiś długopis i kartkę...? ;D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje się ciekawa, ale gdybym natknęła się na nią w księgarni z pewnością nie zwróciłabym uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ Saro, przecież okładka jest cudowna! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prędzej czy później ją kupię to pewne. Swoją drogą zachwycają mnie te różne chińskie nazwy. Wzgórze Słodkiego Imbiru, jak to pięknie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dewiza ciekawa, a książka ląduje na moją listę pozycji do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio w księgarni zauważyłam "Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków". Strasznie się na niego napaliłam. O tej książce też już słyszałam ale jakoś nie skojarzyłam, że to ta sama autorka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolmanko,
    ja również! Dopiero podczas przeglądania wiadomości o autorce dowiedziałam się, że to ta sama osoba :)

    OdpowiedzUsuń