1 listopada 2010

Mouth to mouth (Niepokorna)

Niepokorna (2005)
reż. A. Murray

16-letnia Sherry (Ellen Page) mieszka w Londynie wraz z matką. Pewnego dnia postanawia uciec z domu. Trafia do Berlina i napotyka na swej drodze grupę młodych ludzi podróżujących do Portugalii na festiwal techno. Sherry od początku jest zafascynowana grupą i pragnie do niej dołączyć. Członkowie grupy godzą się na to - w czasie drogi Sherry dowiaduje się, że grupa nosi nazwę SPARK, a jej przywódcą jest Harry, który rzekomo pomaga młodym ludziom porzucić nałogi i wrócić do normalnego życia. Członkowie grupy muszą wykonywać polecenia Harry'ego, za nieposłuszeństwo każdemu grozi określona przez grupę kara. Harry tłumaczy swoje zasady chęcią pomocy każdemu z członków tej małej społeczności. Sherry szybko przekonuje się, że grupa funkcjonuje nieco inaczej niż to wygląda z zewnątrz, zasady są brutalne, a wolność jej członków jest bardzo ograniczona... (za filmweb.pl)

Niepokorna to film, który bardzo trudno włożyć w jakieś ramy - to takie połączenie nieco surrealnej obyczajówki z dramatem psychologicznym. Zwróciłam na niego uwagę ze względu na odtwórczynię głównej roli - Ellen Page, która wzbudziła mój zachwyt w filmie Juno. Po tamtej znakomitej roli spodziewałam się kolejnej - i nie zawiodłam się.

Kreacje aktorskie w tym filmie zasługują na najwyższe uznanie - postaci są wyraziste i poruszające. Kiedy przeżywają dramaty, widz przeżywa je razem z nimi - są tak autentyczne i realistyczne. Oprócz znakomitej roli Page (w środku), świetnie spisał się również Maxwell McCabe-Lokos (po prawej):
choć prawda jest taka, że w Niepokornej warto zwrócić uwagę na każdą z licznych postaci - członkowie SPARKA tworzą grupę naprawdę interesujących indywidualności. Każdy z nich czymś przytłacza, każdy z nich czymś porusza, każdy z nich ma do opowiedzenia jakąś historię...

Oprócz znakomitej gry aktorskiej na wyróżnienie zasługuje również zapadająca w pamięć ścieżka dźwiękowa, idealnie wpasowująca się w surową scenerię, pozbawioną jakichkolwiek efektów specjalnych. Obraz ten jest niezwykle realistyczny i przytłaczający, a znakomicie dobrana muzyka tylko to podkreśla.
Mimo wszystko, ponad wszelkie zalety wysuwają się wady Niepokornej - oprócz tandetnego tłumaczenia tytułu, które jestem jakoś w stanie znieść, wielkim problemem jest schematyczność (nuda!) i przewidywalność (nuda!). Żadne ze zdarzeń nie jest zaskakujące, wnioski i rozwiązania podawane są na tacy, punkt kulminacyjny nie zwraca wielkiej uwagi, a zakończenie zdaje się być mocno wymuszone. Mimo tego, sądzę że film warto obejrzeć - choćby ze względu na bardzo dobrą grę aktorską i znakomitą muzykę.

Moja ocena: 6,5/10

Zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.pl.

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Ellen Page. Z ciekawości obejrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też bardzo lubię Ellen Page. Film bardzo wpasował się w moje gusta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. także obejrzę z tych samych powodów co dziewczyny wyżej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam jeszcze żadnego filmu z Ellen Page, ale już od jakiegoś czasu szykuję się na "Juno", chociaż dopiero Twoja recenzja przekonała mnie do obejrzenia tego filmu (czego nie można powiedzieć o plakacie filmowym, skutecznie mnie bowiem zniechęcał).

    Nie lubię jednak filmów o problemach nastolatków, ucieczkach z domu, czy tworzeniu szemranych grup subkulturowych, dlatego nie wydaje mi się bym sięgnęła po "Niepokorną".

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi czasu na filmy, których tematyka mnie nie interesuje. Raczej nie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ellen Page zagrała też w "Incepcji" - bardzo polecam, ciekawy film z intrygującym zakończeniem. Page gra tam wyjątkowo inteligentną kobitkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. szukam tego filmu , ale nigdzie nie moge znaleźć , a zależy mi żeby oglądnąć !

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwróciło moją uwagę jedno słowo w tej recenzji - "surrealna". To, co pokazano w tym filmie, to do porzygu realna codzienność członków różnorakich sekt. Skąd taki przymiotnik?
    Moim zdaniem ten film jest równie przewidywalny jak rzeczywistość. Szczegółnie ujęła mnie scena śmierci Mansona. Żadnych scen w zwolnionym tempie, tkliwych mów pożegnalnych. Skok, przecięta tętnica, trach. I chyba właśnie ten, czasem bolesny, realizm przekonał mnie do tego filmu. I oczywista świetne kreacje aktorskie, które z resztą przyczyniły się do takiego odbioru. Przyznaję, że muzyki prawie nie zauważyłam, nie licząc kilku kawałków, które znałam i lubiłam już wcześniej oraz metalicznego tarcia, które pojawiło się w tle, gdy Sherry zaczynała rozumieć jak naprawdę działa SPARK. Dlaczego uważasz, że scena końcowa jest wymuszona? Mnie bardzo odpowiada ukazanie nieskrępowanej radości i uczucia między dwojgiem ludzi w takiej formie. Ale być może to dlatego, że posługuję się podobną ekspresją ;)

    @mamwyjebane
    Link do filmu wraz z mirrorami znajdziesz w komentarzach, o tutaj: http://www.photoblog.pl/punkuwy/106421857#id-669357

    OdpowiedzUsuń