23 listopada 2010

1Q84 (tom 1), Haruki Murakami

1Q84 (tom 1), Haruki Murakami
Wyd. Muza, Warszawa 2010

Ból i niepokój. Znowu! Kolejny raz Murakami wywołał we mnie ten niezwykły stan, kiedy żołądek zawiązuje się w supeł, umysł pracuje na zwiększonych obrotach, a w sercu kołata nieznośny niepokój. Zaczynam się zastanawiać czy wpływ japońskiego pisarza na mój umysł i ciało nie robi się niebezpieczny - wpadam w otępienie, brakuje mi tchu i zaczynam zastanawiać się kim jestem, gdzie się znajduję i po co istnieję. O ile w ogóle istnieję...

Nie chciałabym streszczać fabuły najnowszej powieści Murakamiego - bowiem jako miłośniczka jego twórczości mam świadomość, że przed lekturą najlepiej jest o danej książce wiedzieć jak najmniej. Przyczyna tego stanu rzeczy jest raczej prosta - dobrze jest dać się zaskoczyć podczas czytania. Niespieszne odkrywanie i smakowanie Murakamiego gwarantuje wrażenia najwyższej klasy.

Ogólny zarys historii jest następujący: dwoje samotnych ludzi mających wspólną przeszłość (i - prawdopodobnie - również przyszłość) powoli zmierza ku sobie. Oczywiście czynią to nieświadomie i nie chodzi tu bynajmniej o żadne miłosne ścierania, zacierania i poszukiwania połówek. Tak się po prostu dzieje, że oboje powoli zatracają się w rzeczywistości i balansują na granicy dwu równoległych światów. Jej walka w tzw. "słusznej sprawie" i jego wymuszone przez innych czyny powodują, że powoli obierają podobny cel. Czy ich drogi ponownie się zejdą? Na to pytanie odpowiedzi musicie poszukać sami...

Zresztą - póki co - to nie zetknięcie się obojga czyni Murakami najważniejszym w powieści 1Q84. Tylko czy tak naprawdę w przypadku tak nieschematycznej literatury można w ogóle określić tematykę utworu, zarysować szkic jej fabuły, scharakteryzować bohaterów i wyłuskać najważniejszy punkt? Wątpliwe. Japoński mistrz prozy nie jest pisarzem, którego można włożyć w jakiekolwiek ramy - czerpie on bowiem ze źródeł i literatury popularnej, i literatury zwanej "wysoką". Historie, które tworzy pełne są aluzji i odniesień, metafizyka miesza się z rzeczywistością, horror z erotykiem, kryminał z romansem. Wokół piętrzą się zło i brutalność, seks i lubieżność, bezwzględność i rozwiązłość. Murakami stworzył niezwykle silne postaci kobiece i szalenie miękkie postaci męskie. W tej powieści dominuje walka o prawa kobiet, kobieca inteligencja i siła. Mężczyźni są tylko pionkami, tylko poddanymi, tylko słabszymi elementami ogniwa...

1Q84 dostarcza ogromnej wiedzy o historii świata oraz - przede wszystkim - historii samej Japonii lat '70 i '80 ubiegłego stulecia. Czytelnik wzbogaca się też o wiedzę w zakresie muzyki, literatury i psychologii. Odwołania tego typu są już domeną Murakamiego, więc nie powinno nikogo dziwić, że w trakcie lektury można usłyszeć znakomitą melodię, poczuć zapach zupy sojowej i odczuć zimno, kiedy na balkonie zawieje wiatr. A potem... Potem zgubić się w labiryncie własnego umysłu, poddać się niepokojowi i walczyć z drżeniem rąk, kołataniem serca i bólem gdzieś w okolicy żołądka. Tak to już jest z twórczością Japończyka - oddziaływanie na czytelnika jest tak silne, że powoli zaczyna on zanurzać się w świecie powieści. Bezpowrotnie.

Językowo powieść - jak zwykle - stoi na najwyższym poziomie. Haruki Murakami jest mistrzem pióra, czego udowadniać już wcale nie musi, a i tak to czyni. Czyta się go znakomicie, z wypiekami na twarzy i przyspieszonym oddechem. Tajemniczy świat 1Q84 wciąga, pochłania i... uzależnia. Po zapoznaniu się z ostatnią stroną powieści czytelnik zostaje potraktowany niezwykle brutalnie - na rozwinięcie pasjonującej akcji musi czekać do pojawienia się kolejnego tomu. A w naszym kraju nie nastąpi to prędko.

Dlatego wcale nie jestem pewna, czy dobrym pomysłem jest sięganie po 1Q84 właśnie teraz - ten stan oczekiwania na ciąg dalszy dobija mnie już teraz, choć trwa dopiero godzinę. Nie chcę nawet myśleć co będzie się działo przez najbliższy rok... :)

Moja ocena: 9/10

PS. Choćbym chciała - w swym krótkim wywodzie nie zawrę tego wszystkiego, co powinnam powiedzieć o tej powieści. Umysł mój wciąż intensywnie przetwarza to, czym uraczył mnie Murakami. Jego dzieł nigdy nie "odczytam" w całej okazałości. Nie przy pierwszej lekturze. Niebawem znowu sięgnę po 1Q84, a wtedy w głowie zrodzi się szereg kolejnych wniosków. Powrócimy jeszcze do tematu. Tak będzie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.

16 komentarzy:

  1. W najbliższym czasie przede mną dwie powieści Murakamiego. Pierwsza to "Tańcz, tańcz, tańcz", znaleziona w bibliotece, która niecierpliwie czeka na swą kolej na stosiku. Druga zaś to właśnie "1Q84". Troszkę martwię się tą lekturą.

    Nie dlatego, broń Boże, że boję się rozczarowania, bo Murakami i rozczarowanie to antagonizmy. Strach jest wynikiem mojej niecierpliwości. Nie wiem, po prostu nie mam pojęcia, jak doczekam się drugiej części powieści. Nie mówiąc już o trzeciej!

    Świetna recenzja.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgiń, przepadnik kobieto niedobra! No kto to widział,żeby tak pisać?! No i co ja mam teraz zrobić?! Ja mam już taaaki stos do czytania, a Ty mi tu jeszcze zaostrzasz apetyt na Murakamiego! A kysz!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zła kobieta z Ciebie, pozostaje mi tylko teraz biegać do księgarni. ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba podpiszę się pod tym co napisała Vampire - kolejny obowiązkowy zakup.
    Ale swoją drogą bardzo lubię powieści Murakamiego. Są niesamowite - dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mi smaka narobiłaś! Chociaż... mam teraz spory stosik do czytania i chyba najrozsądniej faktycznie byłoby poczekać na tom 2 i przeczytać je obie, jedna po drugiej. Wystarczy już żal i tęsknota, jaką czuję, że muszę czekać do maja na kolejną część sagi Canavan, a na kolejną do 2012. Tak, tak zrobię, w międzyczasie nadrobię też inne książki Murakamiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Autor, który powoduje w czytelniku takie stany to wręcz artysta. Zaintrygowałaś mnie. Zapoluję na jego książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W styczniu przeczytam tę powieść. Wszyscy strasznie ją chwalą:)

    http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Japonia... Chyba to nie będzie książka dla mnie ;P
    Ale, różnie bywa, jeszcze się okaże, że trafi w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka czeka na półce od jakiegoś czasu i tą swoją czerwienią niecierpliwie się upomina o przeczytanie :) Murakamiego czytałam tylko jedną książkę, "Wszystkie boże dzieci tańczą", ale jestem pełna dobrej myśli - zwłaszcza po Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  10. W oczekiwaniu na paczkę z MUZY. Mam nadzieję, że tym razem "zaskoczy" pomiędzy mną a rzeczonym Panem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam,że drugi tom ma być w styczniu,a trzeci na jesieni..

    OdpowiedzUsuń
  12. Och Murakami.... Muszę w końcu przeczytać jakąś jego książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam jeden priorytet, jeśli chodzi o Murakamiego: "Kronikę ptaka nakręcacza". I tego na razie będę się trzymać. Zresztą wyjątkowo długo czeka ta książka na kupienie. Trzeba to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero zaczynam zapoznawanie się z twórczością Murakamiego, więc po tę książkę nie sięgnę od razu (ale w przyszłości na pewno :))żeby nie czekać tak długo na kolejne tomy. Z tego co słyszałam to ostatni ukaże się w Polsce dopiero w 2012.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaintrygowałaś mnie i to bardzo. Napewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja już po lekturze i przebieram nogami w oczekiwaniu na kolejnym tom. Murakamiego znam i czytam od dawna, nie podoba mi się w jego twórczości chyba tylko pewna powtarzalność... Skoro jednak ciągle do niego wracam to znaczy, że mu za każdym razem wybaczam :-)

    OdpowiedzUsuń