29 października 2010

Ciekawe czasy, Terry Pratchett

Ciekawe czasy (Interesting Times), Terry Pratchett
Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa

Próbowałam, naprawdę. Starałam się i wysilałam. Ale nie dało rady - fantastyki nie lubię i chyba już nie polubię. Spotkałam się z teorią, że kiedy po stu stronach książka nas nie przekonuje, powinniśmy ją odłożyć. Więc poddałam się i odłożyłam, chociaż początek, kiedy bogowie przystępują do gry, w której pionkami są ludzie - wydał mi się bardzo ciekawy. Poza tym, muszę przyznać, że książka jest zabawna (urzekł mnie zwłaszcza bibliotekarz i komputer napędzany przez mrówki, udzielający ciekawych odpowiedzi na najdziwniejsze pytania), dialogi są sprawnie poprowadzone, a i całość czyta się lekko i przyjemnie, ale... No właśnie, istnieje jakieś "ale", które od książek tego typu mnie odpycha - nie żebym nie lubiła magii i czarów, ale jak już pojawiają się jacyś podejrzani, wymyślni bohaterowie, których mój umysł nie jest w stanie pojąć - poddaję się i zniechęcam. Nie jest to bynajmniej wina pisarza (który zachwyca swoim warsztatem), tylko czytelnika ze zbyt małą wyobraźnią. Ja chyba stworzona jestem do czytania czegoś zupełnie innego, niestety (:

O! Ale jest jeszcze jeden plus wart odnotowania - bajecznie pięknie wydanie! Dawniej okładki książek Pratchetta mnie odrzucały, ale teraz, kiedy mogłam przyjrzeć im się z bliska - jestem oczarowana. Mam nadzieję, że bratanek będzie lubił fantastykę - chciałabym go obdarowywać tak kolorowymi książkami.

Za Ciekawe czasy dziękuję Izabeli mej, która próbuje przekonać mnie do fantastyki. Cóż bejb, może innym razem :)

9 komentarzy:

  1. Za taką bardzo wymyślą fantastyką też nie przepadam, choć na brak wyobraźni nie cierpię ;-)
    Okładka masz rację bajeczna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja najbardziej lubię te wiedźmowate książki Pratchetta oraz te, w których występuje Śmierć. No i bardzo polubiłam Piekło pocztowe, tam nie ma niestworzonych postaci, jest tylko golem, ale powiedziane jest, co robi i jest naprawdę bardzo 'ludzko' i przystępnie, chyba najmniej magiczna książka, jaką czytałam tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja postanowiłam traktować fantastykę jako odskocznię... od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem fanką fantastyki, lubię tylko kilka pozycji z tego gatunku, do których należy m.in. Harry Potter. Pratchetta próbowałam czytać, ale niestety, w moim przypadku było tak jak u Ciebie - tego typu książki są po prostu nie dla mnie. Kompletnie nie potrafię się w nie wczuć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyka jest całkiem fajna- raz na jakiś czas. Ale akurat Pratchett dla mnie nie jest fajny. Jest całkowicie niestrawny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z tobą okładka bajeczna ;) A co do Fantastyki, to kilka książek czytałam i nie były nawet takie złe...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię Pratchetta raz na jakiś czas :) i podobnie jak Sowa Blogowa moje ulubione to te z wiedźmami i Śmiercią :) A okładki cudne, od dawna się w nich kocham ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A to wydanie mnie właśnie odrzuca - jakieś takie pstrokate, jak tanie romansidła w kiosku Ruchu za 5 zł.

    Ja za to bez fantastyki żyć nie mogę. Dla mnie to najlepsza odskocznia od rzeczywistości. Łykam wszystko - od czarownic, przez wilkołaki do elfów. Nie znaczy to, że nie zachwycam się inną literaturą, ale fantastyka jest lekka, łatwa i przyjemna - w sam raz na pochmurne dni, czy rozwinięcie swojej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyka, uwielbiam.. Co do Pratchetta to mam nawet jedną książkę w oryginale, którą przeczytać było bardzo ciężko, ale udało się :)
    Jednak nawet lubiąc Pratchetta trzeba go dawkować bo zbyt szybko się "przejada".. Jednak po czasie można wyciągnąć dowolną jego książkę za świata dysku by znów poczuć ten bardzo specyficzny klimat Ankh-Morpork :)

    OdpowiedzUsuń