1 lipca 2010

Saga "Zmierzch": Zaćmienie

Saga "Zmierzch": Zaćmienie (2010)
reż. D. Slade

Nieczęsto bywa tak, abym niecierpliwie wyczekiwała jakiegoś filmu. Jednak w tym przypadku zdarzało mi się odliczać miesiące i tygodnie dzielące mnie od premiery. Wszystko za sprawą powieści, do której żywię ogromny sentyment i po którą stale lubię sięgać. Jest w tej sadze coś takiego, że - pomimo wielu niedoskonałości - odpręża czytelnika i po wielokroć przyciąga go do siebie. Dlatego właśnie tak bardzo ciekawiło mnie, jak z trzecią częścią Zmierzchu poradzą sobie zarówno twórcy, jak i autorzy. Miałam pewne obawy, że może mnie spotkać równie mocne rozczarowanie co przy Księżycu w nowiu, ale lęki moje okazały się nieuzasadnione. Zaćmienie jest bowiem najlepszą częścią ze wszystkich dotychczas nakręconych...

Oczywiście, Kristen wciąż denerwuje ciągłym wystawianiem górnych jedynek, a Rob wiecznie zbolałą miną, ale można się do tego przyzwyczaić i w pewnym momencie już nie rzuca się to w oczy... Oczywiście, jak to z ekranizacjami bywa - pominięto sporo wątków, niektóre skrócono, inne 'przerobiono' - generalnie jednak nie czuję się rozczarowana. Żałuję tylko, że pominięto sytuacje, w których Jake dręczy Edwarda swymi myślami - lubię negatywne emocje u wampira. Lubię, jak dostaje furii, jak cierpi, jak się zadręcza - nie wiem skąd to uwielbienie do kwestii nieprzyjemnych, ale naprawdę na nie czekałam.

Bałam się, że w scenariuszu zabraknie miejsca na wątki przepełnione wspomnieniami drugoplanowych postaci, ale i te obawy okazały się - na całe szczęście! - niesłuszne. Widz ma więc możliwość poznania przejmujących historii Rosalie i Jaspera - może nie są to superrozbudowane wątki, ale film musiałby chyba z 10 godzin trwać, żeby poświęcono w nim szczegółową uwagę wszystkim interesującym fragmentom. Jak nic, trzeba zrobić z tego serial - przynajmniej nic nie zostanie pominięte :)

To, co mnie zaciekawiło to spore wyeksponowanie postaci Bree Tanner. Niedawno poświęcono jej całą książkę - czyżby więc w planach był również film na podstawie jej życia? Nie uważam tego za zły pomysł, bo im więcej (oglądania), tym lepiej (może nawet wyszedłby z tego dobry horror), jednak troszkę męczy mnie fakt, że autorka wyciska ze Zmierzchu ile się da, aż do przesady. Zwłaszcza, że książkowa historia Bree jest tak naprawdę króciutka i tylko za sprawą zdolnych redaktorów mamy do czynienia z wcale niechudą książką. To takie trochę naciąganie fanów - którzy z pewnością - liczyli na nieco więcej...
Nie pamiętam już, jakie było moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu pierwszej części sagi, jednakże odnoszę wrażenie, że 'trójka' wypada dużo lepiej. A może to tylko wrażenie po fatalnej części drugiej? Pojęcia nie mam, jednak pierwszy raz od dawna mam ochotę wydać pieniądze kolejny raz i zobaczyć jakiś film ponownie, a to już o czymś świadczy... :)

Obejrzyjcie, naprawdę warto.

Moja ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. byłam, widziałam, się podobało, nawet bardzo..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja się może wybiorę, jeśli znów koleżanka mnie wyciągnie. Mi samej tak średnio się chce. Książek nie czytałam i (chyba) nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam, byłam :d O godzinie 24.01, koniec grupo po 2 w nocy, w domu o 3 rano, a o 5 pobudka, bo jechaliśmy nad morze :D:D:D:D
    Podobało mi się i mój Emmet - ach i och normalnie! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię sagi pani Meyer. Czytałam dwa pierwsze tomy i jakieś 100 stron "Zaćmienia", które potem rzuciłam w kąt, bo dalej mi się nie chciało. "Zmierzch" oglądałam, ale na "Księżyc w nowiu" już nie miałam ochoty. Więc "Zaćmienie" też sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Koleżanka mówiła, że w porównaniu z poprzednimi częściami ta wypadła najlepiej. Ja pójdę z zamiarem pośmiania się, co będzie to będzie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nie mogę się doczekać, aż obejrzę ten film! Do kina pójdę prawdopodobnie w przyszłym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń