13 lipca 2010

Przepytywanie

Właścicielka absolutnie najlepszego literackiego bloga - Basia - zaprosiła mnie do łańcuszkowej zabawy, polegającej na udzieleniu odpowiedzi na pewne pytania... Oczywiście, związane z literaturą :) Z chęcią opowiem co nieco o sobie i swoich literackich preferencjach.

Do dzieła!

Zacznę od pytania, wymyślonego przez samą Barbarę, chociaż nie należy ono wcale do najprostszych: czy czytając jakąś książkę, dowolnego gatunku, zwracacie uwagę na ukryte przesłanie, nie tylko to widoczne gołym okiem, ale czy staracie się kopać jak najgłębiej, aby rozgryźć psychikę autora, niejako naświetlić jego dagerotyp, czy może liczy się dla was sama opowiedziana przezeń historia?

Na studiach uparcie powtarzano mi, abym nigdy nie szukała autora w żadnym tekście. Mówiono, że jest on osobnym bytem i na próżno szukać odniesień do jego osoby w tekstach. I choć niektórzy badacze literatury teorię tę obalali, nam uparcie wbijano ją do głowy. Czy słusznie? Moim zdaniem - nie. Uważam, że nie da się traktować tekstu i autora jako odrębne byty. Już samo to, że dany utwór jest strumieniem słów, wydobywających się z nadawcy, wiąże z nim jego osobę. Przekazuje on tekstowi cząstkę siebie, swoich poglądów, doświadczeń, uczuć. W utworze więc musi znaleźć się 'coś z niego' - u niektórych owo 'coś' będzie obecne w małym stopniu, u innego w większym. Ważne jest, aby umieć to dostrzec. Bo ja właśnie lubię szukać, lubię drążyć, lubię badać. Chcę odnaleźć autora w jego dziele, by lepiej poznać jego osobę, by zajrzeć wgłąb jego duszy. Sama przecież piszę i z pisaniem wiążę przyszłość, rys osobowości pisarza jest mi więc niezwykle potrzebny, aby móc odnaleźć siebie...

W łańcuszku funkcjonują też 'pytania podstawowe', wymyślone przez Manię czytania:

1. Do jakiego kraju, miasta, miejsca chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą? Jaka to była książka? A może już w takim miejscu byłaś? W takim razie jak wypadła konfrontacja?

Świadomie wybieram książki związane z Barceloną. Uważam to miasto za wybitnie przyciągające i fascynujące. Naukę hiszpańskiego podjęłam właśnie dlatego, żeby móc wyjechać tam i bezproblemowo porozumieć się z rodowitymi Hiszpanami, których uważam za ludzi niezwykle przyjaznych i otwartych. Fascynacja Barceloną zrodziła się we mnie 8 lat temu, kiedy miałam okazję przebywać w tamtych stronach. Przez tych kilka pięknych tygodni nasiąknęłam tamtejszym klimatem i zakochałam się. Zakochałam się i chcę tam wrócić. Na razie jednak szukam Barcelony w literaturze...

W ostatnich tygodniach towarzyszy mi również pragnienie poznania Japonii. Fascynacja tym pełnym magii krajem nie jest mi obca - już dawno przyciągnął mnie on pod wpływem Narzeczonego. Jednak to dopiero Murakami sprawił, że mogłabym porzucić moje dotychczasowe życie tu i teraz, byle tylko móc znaleźć się w dalekiej, zupełnie innej rzeczywistości. Ilekroć poznaję ten świat za pośrednictwem literatury, doznaję niezwykłych uczuć, które tylko potęgują moje pragnienie poznania Japonii.

W tym miejscu muszę się też przyznać do mojej małej słabości z czasów, kiedy byłam dzieckiem. Otóż kiedy zaczynałam szkołę podstawową, dostałam od rodziców stos książek, które zrodziły we mnie miłość do pewnego człowieka... Zapragnęłam wówczas zostać żoną Tomka Wilmowskiego i przemierzać z nim świat! Do tej pory pamiętam wypieki na mych policzkach, kiedy czytałam o nowych odkryciach i przygodach mojego ulubionego bohatera literackiego. Wtedy nic innego się nie liczyło - w głowie małe dziewczę miało tylko Tomka :)

2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania latem?


Kiedy byłam dzieckiem bardzo zazdrościłam koleżankom, że mogą wyjeżdżać na wieś do babć i cioć. Sama chciałam rozłożyć się na łące, chodzić boso nad staw i zbierać owoce w ogródku. Marzenie to spełniło się dopiero kiedy osiągnęłam dorosłość i rodzice kupili sobie dom na wsi - z sadem, lasem i ogromem zieleni. Uwielbiam to miejsce - jest ciche, spokojne, a powietrze jest tak czyste, że aż chce się oddychać pełną piersią. To właśnie tam lubię czytać - czy to na materacu w basenie, czy to na hamaku, czy też po prostu na krześle. Nie ma lepszego miejsca na obcowanie z literaturą.

Cotygodniowe wycieczki do domu rodziców to oczywiście mało, więc również w mieszkaniu muszę mieć jakieś ulubione miejsce do czytania. Nie jest nim balkon, bo nie znoszę gorąca. Nie jest nim wanna, bo jakoś nie potrafię odnaleźć w niej wygody. Zazwyczaj po prostu rozkładam się na swym ukochanym, najwygodniejszym na świecie łóżku. Wszędzie dobrze, ale na własnym najlepiej :)

3. Poleć mi jedną książkę do przeczytania w wakacje.

Wakacje to dobry czas na nowe odkrycia literackie, dlatego każdemu polecam aby sięgnął po przynajmniej jedną książkę, która wydaje mu się być zupełnie nie dla niego. W moim przypadku będzie to fantastyka, dla kogoś innego osławiony Zmierzch, a dla jeszcze innego 'coś' z prozy feministycznej. Cokolwiek by to nie było - zachęcam do poszerzania swoich horyzontów literackich i sięgania nawet tam, gdzie wcale nie mamy ochoty. A nuż odkryjemy nowe fascynacje?

Do dalszej zabawy zachęcam każdego, kto jeszcze nie został do niej wciągnięty :)

3 komentarze:

  1. Dziękuję ci, Złota, za udzielenie tak pięknej odpowiedzi. Prześliczną dziewczynę ujrzałam na tym zdjęciu i padłam z wrażenia :) Ileż w tobie światła! Nie przesadzam, jeszcze jednej osobie zdarzyło mi się to powiedzieć, to koleżanka blogowa z "Dziecko kwiatu w betonowej dżungli", czyli Patrycja Antonina. Czuj się zatem wyróżniona, bo moje słowa są szczere :)
    Niestety obawiam się, że znienawidzisz mnie kompletnie po przeczytaniu mojej najnowszej notki - niestety mamy w kwestii Japonii zupełnie odmienne zdania :( Nie bierz zatem moich przemyśleń zbytnio do siebie. Nie pisałam ich z premedytacją, bo dopiero teraz weszłam na twojego bloga. Słowo honoru!
    Tymczasem twoje odpowiedzi z łańcuszku są wyczerpujące, ciekawe, pełne szczerej pasji i za to jestem ci wdzięczna. Tego właśnie oczekiwałam i się nie zawiodłam. Na moje pytanie odpowiedziałaś aż z naddatkiem i muszę stwierdzić, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż mogłam przypuszczać ;) Co bardzo cieszy. Zatem życzę ci spełnienia wszystkich planów, ambicji, zamierzeń, marzeń - jednym słowem. Jesteś na dobrej drodze :)

    Pozdrawiam serdecznie, życząc nam obu porządnej ulewy, bo można skonać z tego gorąca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło mi to słyszeć, Barbaro. Aż kompleksy bledną przy takich słowach :)

    Nienawiść jest mi uczuciem nieznanym, a i niechęć do czyichś poglądów nie jest moją domeną. Raczej daje możliwość nauczenia się czegoś i poznania innego punktu widzenia. Dlatego cieszę się, że nie jesteśmy zgodne w takiej kwestii :)

    A o ulewę również proszę. Koszmar za oknem mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj, w Barcelonie miałabyś ogromny problem z dogadaniem się z kimś "z ulicy" bez znajomości katalońskiego, za dużo Hiszpanów tam traktuje kataloński jako swój język numer jeden, a jeszcze gorsi do dogadania są ci co robią mieszankę hiszpańsko-katalońską i bądź tu komunikatywny... :D

    OdpowiedzUsuń