3 lipca 2010

John Lennon o sobie

John Lennon o sobie (John Lennon in His Own Words), John Lennon
Wyd. Britannica, Poznań-Koszalin 1991

Oto, po raz pierwszy w Polsce, zebrane wypowiedzi Johna Lennona. Dla wielu Lennon był po prostu Beatlesem. Był ich siłą napędową, bystrym chłopakiem, który wierzył, że zna odpowiedź na każde pytanie. Autobiografia "John Lennon o sobie" ukazuje wybitnie utalentowanego artystę, kompozytora, pisarza, aktora, dramaturga, malarza i działacza społecznego. John Lennon był właśnie takim człowiekiem. Był nawet kimś więcej.

Jako ogromna fanka Beatlesów i Johna Lennona, z wielką przyjemnością i sporym przejęciem sięgnęłam po tę książkę. Nie byłam pewna, co zastanę na poszczególnych stronach, ale jedno było pewne - zapoznanie się z autobiografią idola miało być dla mnie niezwykłą przygodą. I tak też się stało.

Uśmiecham się teraz do swych myśli, bo odkryłam pewne fakty, które wcześniej nie przeszły mi nawet przez głowę. Zaskakujące, ale zauważam teraz ogromne podobieństwo między Johnem, a innym moim "bogiem" - Salvadorem Dalim! Obaj w podobnym tonie wypowiadają się o sobie - już od małości byli pewni, że będą "kimś", czuli się lepsi od innych i uparcie dążyli do tego, by racje swe udowodnić. Ledwo przyszedł mi na myśl hiszpański malarz, a już sam John potwierdził moje skojarzenia, słowami: Duży wpływ na mnie miał surrealizm, ponieważ zdałem sobie sprawę, że moja wyobraźnia i umysł nie są szalone. A nawet gdyby tak było, to było szaleństwo przynależne wyjątkowej grupie ludzi, którzy widzieli świat inaczej niż inni.

Autobiografia Lennona dała mi świeże spojrzenie na moich ukochanych Beatlesów. Pokazała, jak wyglądały relacje pomiędzy poszczególnymi muzykami, jak wyglądało ich życie i dążenie ku upadkowi. Oczywiście, spojrzenie to jest jak najbardziej subiektywne i domyślam się, że Paul, Ringo i George zupełnie inaczej widzieli pewne sprawy...

Na pewno nie można odmówić Johnowi brutalnej szczerości - bez patyczkowania się, często w wulgarny sposób opowiada o swoim życiu, o Beatlesach, o polityce i miłości. To, co zabolało mnie u niego najbardziej to kilka wypowiedzi w stylu: Wtedy umarła muzyka Beatlesów, tak samo jak i muzycy. Dlatego nigdy nie staliśmy się lepsi jako muzycy. Zabiliśmy samych siebie po to, by nam się udało. I to był koniec. Słowa te dotyczą roku 1961, a więc samych początków zespołu - na długo przed wydaniem pierwszego albumu i na długo przed Beatlemanią. Zawsze miałam świadomość, że Beatlesi w jakimś stopniu byli tylko "produktem", który miał zarobić jak najwięcej pieniędzy, ale łudziłam się, że byli choć trochę prawdziwi i naturalni. Niestety, cały ich wizerunek okazał się tylko wymysłem jakiegoś człowieka... Jedyne, co pozostało ze "starych Beatlesów" to teksty. Tym obłudy zarzucić nie można...

Czytając zbiór wypowiedzi Lennona, z niecierpliwością czekałam na opis lat, w których zrodziła się legenda Paul is dead. Miałam nadzieję, że John w jakiś sposób napomknie o tamtych wydarzeniach, ale - niestety - ani słówka o domniemanej śmierci McCartneya. Zawsze podejrzewałam, że pomysłodawcą tej akcji był sam John i chciałam w lekturze znaleźć potwierdzenie mych podejrzeń. Niestety, na próżno.

John Lennon był człowiekiem cholernie mądrym, a jego mądrość można dostrzec na każdej kolejnej karcie O sobie. Na zawsze zamierzam wyryć w swej pamięci jego słowa: 'Każdemu może się udać'. Jeśli powtarzasz to sobie wystarczająco często, to tak się stanie. Nie jesteśmy lepsi od innych. Czym jest talent? Nie wiem. Rodzisz się z tym? Odkrywasz go później? Podstawowy talent to wiara, że umiesz coś zrobić.

Chylę czoła i biorę sobie do serca.

Nie trzeba być fanem Beatlesów i Lennona, aby dać się pochłonąć lekturze autobiografii muzyka. Polecam każdemu zapoznanie się z tym zbiorem niezwykłych prawd życiowych, opowieści o Liverpoolu i Nowym Jorku, o miłości i walce o pokój... John Lennon to postać niesamowita - niech i Wam opowie o sobie.
A na deser - kilkadziesiąt archiwalnych zdjęć na ostatnich stronach książki.

Moja ocena: 7,5/10

Zdjęcie pochodzi ze strony sharemyguitar.com

5 komentarzy:

  1. Był mądry, nieprzeciętnie wrażliwy i oryginalny nawet jak na czasy, w których żył. Dlatego tak boli, że ten świat tego typu jednostki niszczy.
    Widzę spore zmiany u ciebie... Zdjęcie na tytule - urocze, a twoje prywatne fotki, bardzo optymistyczne. Masz w sobie mnóstwo ciepła i światła, na serio, bije od ciebie jak tęcza. Oby takich jak ty było jak najwięcej na świecie, może wtedy w ostatecznej bitwie nie przegramy :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie na temat teraz :) Widzę, że jesteś fanką Munchesteru :) Właśnie ostatnio kupowaliśmy kumplowi gadżety na urodziny - ręcznik i koc plażowy Munchesterowy ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Anheli, bardzo dziękuję za miłe słowa :))

    Tucha - Manchester to moja największa miłość/pasja/obsesja, z którą żyję już 15 lat. Kolega ma dobry gust :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lennon to niesamowicie inspirujący człowiek. Przyglądając się Beatlesom(po upływie czasu niestety) zawsze odnosiłam wrażenie, że on- będąc niewątpliwie wraz z McCartneyem przodującymi muzykami, był jednocześnie gdzieś z boku. W jego głowie musiało dziać się wszystko- to słychać w piosenkach, w wypowiedziach. Nie jestem z tych, którzy twierdzą, że Lennon po Beatlesach to już nie ten sam człowiek- jak dla mnie, wtedy otworzyły się dla niego setki nowych drzwi i to wtedy mógł tak naprawdę być sobą, a Yoko również, co nietypowe dla fanki tego zespołu uwielbiam i uważam, że dzięki niej, Johnny spędził cudowne kilka ostatnich lat swojego życia

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, małżeństwo z Yoko często jest źle odbierane przez fanów. Nie podoba mi się ta niechęć wobec niej - zarówno ze strony fanów, jak i pozostałych Beatlesów (o czym Lennon wspomina w tej książce). To niezwykła kobieta, która miała nieopisany wpływ na Johna, jego twórczość i osobowość. Również cenię Yoko bardzo. Bardzo!

    OdpowiedzUsuń