5 maja 2010

TOP 10: najlepsze filmy zagraniczne

top 10 kreatywa

Nie było mi łatwo stworzyć tej listy. Modyfikowałam ją kilkakrotnie, zastanawiając się, które pozycje rzeczywiście lubię najbardziej. Zabrakło tu na przykład miejsca dla uwielbianych przeze mnie Wielkich nadziei, Śniadania u Tiffany'ego, Obłędu czy Grease. Lista ta, wczoraj czy jutro, mogłaby więc wyglądać zupełnie inaczej. Przyjmijmy jednak stan na "tu i teraz" (w kolejności alfabetycznej):


Edward Nożycoręki (1990)
reż. Tim Burton

Bardzo cenię zarówno reżysera tej produkcji, jak i odtwórcę głównej roli - Johnny'ego Deppa. Nie wyobrażam sobie, aby w postać Edwarda miał wcielić się ktokolwiek inny - nie znam drugiego aktora z tak fenomenalną mimiką i z tak wielkim talentem. Dziwię się, że za rolę tę, nie uhonorowano Johnny'ego Oscarem - absolutnie należało mu się najwyższe wyróżnienie. Jego kreacja była tak przejmująca i genialna, że za każdym razem, kiedy oglądam ten obraz, jestem pod głębokim wrażeniem. I choćby dla tej roli, warto obejrzeć Edwarda Nożycorękiego. Ale powodów jest oczywiście więcej - ciekawie ukazana rzeczywistość typowego, amerykańskiego miasteczka, bardzo dobrze poprowadzona opowieść o miłości i tolerancji oraz nauka, jaką można wynieść po obejrzeniu... Absolutnie polecam tym, którzy jeszcze nie mieli okazji oglądać. Naprawdę warto.

Filadelfia (1993)
reż. Jonathan Demme

Odtwórca głównej roli - Tom Hanks - należy do czołówki najbardziej cenionych przeze mnie aktorów. Nie tylko za ogromny talent, ale również za znakomity dobór filmowych ról. Fakt, kilka "wpadek" mu się zdarzyło (np. słaby Kod da Vinci, który nie zasłużył na taką obsadę), ale generalnie jest tak wiele produkcji, w których mnie poruszył, że z przyjemnością i wielkim zniecierpliwieniem czekam na każdy kolejny jego film. Filadelfia jest jednym z pierwszych, jakie widziałam, a jednocześnie jednym z najbardziej przeze mnie lubianych. Przede wszystkim, za przejmującą historię człowieka, odepchniętego przez społeczeństwo. Człowieka, który nie poddaje się i walczy o swoją godność i prawo do normalnego życia. Bo życie już dostatecznie dało mu w kość, nie trzeba jeszcze nietolerancyjnych ludzi, którzy pragną dobić i skrzywdzić...
Film ten powinien obejrzeć każdy, kto w dzisiejszym świecie piętnuje wszelkie inności. Niech przekona się, jak wygląda rzeczywistość z innej perspektywy.

Forrest Gump (1994)
reż. Robert Zemeckis

Historię sympatycznego Forresta, zna już chyba niemal każdy - wielokrotnie można ją było oglądać w telewizji (niestety, ostatnio się to nie zdarzyło, czego bardzo żałuję, bo chciałabym, aby tak wielkie dzieło, trafiło do jak największego grona odbiorców). Mamy tu do czynienia, z kolejną fantastyczną kreacją Toma Hanksa - może nawet lepszą (bo bardziej barwną), niż w Filadelfii i na pewno lepszą, niż w Zielonej Mili (o której wspomnę później). Nie jest łatwo wcielić się w postać nierozgarniętego, młodego człowieka. Zwłaszcza w postać tak charakterystyczną. Uważam jednak, że akurat z tym zadaniem, Hanks poradził sobie znakomicie i bardzo się cieszę, że doceniony został Oscarem za najlepszą rolę. Cała produkcja, zresztą, zgarnęła sześć statuetek, na siedem nominacji, co tylko udowadnia jej ogromną wartość.

Iluzjonista (2006)
reż. Neil Burger

Nie da się ukryć, że większość moich ulubionych filmów, obejrzałam dla odtwórców głównych ról, którzy należą do grona moich faworytów. Podobnie było z Iluzjonistą, po którego sięgnęłam ze względu na fantastycznego Edwarda Nortona, który ujął mnie swoją osobą w Zakazanym owocu i absolutnie fenomenalną kreacją w Więźniu nienawiści. Iluzjonista, to film wyjątkowo piękny, który oczarowuje widza i wciąga go do swego świata. Świata bajecznego i pełnego magii, pełnego miłości. To jeden z tych filmów, który kojarzy mi się z opowieściami, jakie mama czyta maluchowi do poduszki. I to staje się głównym powodem, dla którego koniecznie trzeba obejrzeć tę produkcję. Zwłaszcza, że wzbudza ona skrajne emocje, a to świadczy tylko na jej korzyść.

Kumple (2003)
reż. Morten Tyldum

Lubię niszowe, europejskie kino. Mniej znane, słabiej promowane filmy, z reguły mają ogromną wartość i kierowane są do ambitnego widza. Tak właśnie jest z norweskim komediodramatem, Kumple. Nie ma tu wielkich nazwisk, nie ma pięknego świata, za to jest szara rzeczywistość, ludzkie problemy i absolutnie fantastyczne kreacje młodych, skandynawskich aktorów. Dodatkowo zapewniam, że każdy, kto sięgnie po tę produkcję, zapragnie mieć w swym posiadaniu... kamerę. Kamerę, która w wypadku tytułowych kumpli, zmienia całe ich życie...

Pamiętnik (2004)
reż. Nick Cassavetes

Ten, kto choć raz w życiu czytał jakąkolwiek powieść Nicholasa Sparksa wie, jak ociekające nadzieją i miłością, są opowiadane przez niego historie. Podobnie ma się sprawa z ekranizacją jego Pamiętnika, który wzrusza i uderza prosto w serce. Jest to historia miłości dwojga ludzi, którzy w pewnym momencie życia zmuszeni są odtwarzać wspólną - często bolesną - przeszłość wciąż na nowo, każdego dnia. Nie trzeba lubić Sparksa (któremu często zarzuca się przesadną ckliwość), aby docenić piękno tego filmu i tej niezwykłej opowieści. Może nie jest to dzieło wybitne, ale bardzo chciałam je wyróżnić i zachęcić do obejrzenia. Bo warto.

Podaj dalej (2000)
reż. Mimi Leder

Z reguły nie przepadam za produkcjami, które TVN odgrzewa przynajmniej dwa razy do roku. Mam wrażenie, że są one zbyt popularne, a wręcz "modne", ale z Podaj dalej, rzecz ma się zgoła inaczej. Haley Joel Osment - fantastyczny dzieciak, który oczarował mnie w Szóstym zmyśle, A.I. i Bożych skrawkach, przyciągnął mnie swoją osobą do kolejnego, znakomitego filmu. Filmu, który opowiada o tym, że należy czynić dobro, doceniać wartość tego, co się ma i nieść pomoc tym, którzy tego potrzebują. Filmu, który uczy i przyciąga swą wielką wartością. Filmu, który jest pozycją obowiązkową dla każdego, ze względu na dobrą obsadę, piękną historię i ważną naukę, którą niesie...

Więzień nienawiści (1998)
reż. Tony Kaye

Grę Edwarda Nortona w tejże produkcji, nazwałam kilkanaście linijek temu "absolutnie fenomenalną" i zapewniam, że słowa te nie są przesadzone i nie mają nic wspólnego z moim uwielbieniem dla tego aktora. Dobrą rolę po prostu się dostrzega - bez względu na to, czy danego aktora się lubi, czy nie. Więzień nienawiści nie jest filmem przyjemnym, czy dobrym na jesienne, melancholijne wieczory. Nie jest też filmem łatwym w odbiorze - ma za szokować i pobudzać do myślenia. Bo kwestie w nim poruszane, nie są przedstawione jednowymiarowo czy w sposób oczywisty. Widz sam ma zadecydować, za którą stroną powinien się opowiedzieć...

Wszystko za życie (2007)
reż. Sean Penn

Sean Penn to postać wyjątkowa - przede wszystkim, ze względu na swe wysokie umiejętności aktorskie. W tej produkcji jednak ujawnia się on jako dobry reżyser, co powoduje, że cenię go jeszcze bardziej. Zwłaszcza, że Wszystko za życie, to jeden z tych filmów, który już na zawsze pozostanie w mojej głowie. Przede wszystkim, ze względu na poruszającą historię, którą napisało prawdziwe życie. Historię o poszukiwaniu siebie i swojej drogi w życiu. Historię, która niesie za sobą niesamowite pokłady wiedzy o człowieku. Warto wynieść z niej jak najwięcej, polecam.

Zielona Mila (1999)
reż. Frank Darabont

Bardzo żałuję, że w przypadku Zielonej Mili, nie zaczęłam od książki - nie lubię, kiedy zachwiana zostaje "naturalna kolej rzeczy", która nakazuje mi najpierw odtworzyć dany świat w swojej głowie (na podstawie lektury książki), a dopiero potem porównywać go z wizją reżyserską. Naturalnie, nie mam tej produkcji nic do zarzucenia, bo to naprawdę genialna realizacja tej pięknej historii. Akurat w tym przypadku, to nie wspaniały Tom Hanks przyciąga do oglądania. Czyni to przede wszystkim sama opowieść, która w pewnych chwilach wstrząsa i porusza, a w innych wzrusza do głębi. Jeżeli jest jeszcze ktokolwiek, kto Zielonej Mili nie widział, niech szybko nadrobi tę ogromną stratę.

11 komentarzy:

  1. Podaj dalej - jak ja ryczałam na tym filmie!Zgadzam się z Tobą, że uczy i przyciąga wartością, mam nawet książkę - równie cudowna, co rzadko się zdarza, żeby film był cudowny i książka...Chociaż tak samo jest w przypadku Zielonej mili...Forresta Gumpa też kocham, matko przez Ciebie mam ochotę usiąść z kubkiem kawy i tylko filmy dzisiaj oglądać! ;)
    Wszystko za życie - nie oglądałam, ani nawet nie słyszałam, a jestem bardzo zainteresowana!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam 85 procent wymienionych przez ciebie filmów i te właśnie bardzo cenię. Burton jak zawsze genialny, choć wolę jego starsze filmy, nie tylko te z Deepem ale i drugą część Batmana. "Podaj dalej" jest wspaniały, choć na końcu za każdym razem ryczę. Forest to klasyka, chyba nie muszę dodawać dlaczego... A z nowszych, na bank "Iluzjonista", wielbię Nortona w każdej postaci :)
    Tych filmów, których nie znam, poszukam... Nie poprzestawaj na jednej liście. Sama sporządzam swoją, na razie tylko muzyczną :)

    Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muzyczną też mam w planach :) Podobnie, jak i książkową, filmową w wersji polskiej itd. itd. :) Wszystko przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Wszystko za życie" genialne!!!!!!!!! Film długo za mną chodził. Oj, długo.

    OdpowiedzUsuń
  5. za dopełniacz w pierwszym zdaniu powinnaś dostać po dupie. natomiast za "kilkukrotnie" to po prostu koniec miłości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skarbie, nie bądź marudna :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądnęłam prawie wszystkie te filmy i są naprawdę fajne. Moim ulubiony jest "Wszystko za życie", już na zawsze będzie w mojej głowie. Nie długo umieszczę jego recenzje na moim blogu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Połowa Twojej listy należy do moich faworytów ;)
    Pamiętnik, Iluzjonista, Forrest Gump - rewelacja!

    Dołączam też swoje TOP-10 ;))
    http://czytane-ogladane.blogspot.com/2011/10/top-10-najlepsze-filmy-zagraniczne.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się Twój pomysł na rankingi :) I obawiam się, że czytając Twojego bloga wkrótce go od Ciebie ściągnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po czasie długim, ale zrobiłem własną topkę:)
    http://www.jadzias.pl/2013/04/top-10-najlepsze-filmy-zagraniczne.html

    OdpowiedzUsuń