2 maja 2010

Koniec świata w Breslau, Marek Krajewski

Koniec świata w Breslau, Marek Krajewski
Wyd. W.A.B., Warszawa 2009

Koniec świata w Breslau, to druga część z cyklu kryminałów poświęconych postaci Eberharda Mocka. Nigdy nie przepadałam za powieściami tego gatunku, ale przemogłam się pod wpływem jednego z profesorów mojej uczelni i nie żałuję, ale też nie jestem specjalnie oczarowana. Ot, przeczytałam, pomyślałam i zapewne więcej po tę pozycję nie sięgnę (a powroty do pewnych utworów zdarzają mi się nierzadko).

Na stronie internetowej Marka Krajewskiego – autora powieści – widnieje informacja: „pełen napięcia thriller psychologiczny”, co wywołuje na mych ustach spory uśmieszek, bo poza paroma zbrutalizowanymi opisami miejsc zbrodni, nie znajduję tam nic, co wywoływałoby we mnie jakiekolwiek napięcie, szok, czy przerażenie. Bardziej interesujące od zagadek kryminalnych wydaje się być miasto, w którym osadzono akcję, jak i sam główny bohater – postać naprawdę barwna i warta zapamiętania.

Kim jest Eberhard Mock? To nieugięty i zasadniczy radca kryminalny, znany jako „gwiazda wrocławskiej policji”, „pies gończy o nieomylnym instynkcie” czy „geniusz kryminalistyki”, sam o sobie mówiący „damski bokser”.

Postać Mocka wzbudzać może wiele skrajnych uczuć (co jest ogromną zaletą dla kogoś, kto nie znosi bezbarwnych, prostych postaci) – z jednej strony jawi się on jako nieco zagubiony mężczyzna z problemami, z drugiej - jako nadużywający alkoholu tyran. Zna go niemal całe jego miasto – od bibliotekarzy, przez prostytutki, po handlarzy kokainą. Słynie ze swej przebiegłości, sprytu i bezwzględności. Nigdy nie odpuszcza, a śledztwa zawsze doprowadza do końca. Za maską „złego policjanta” kryje się jednak samotny, wrażliwy człowiek, lubujący się w poezji i dobrym jedzeniu, a wszelkie smutki i niepowodzenia zatapiający w alkoholu...

Marek Krajewski z niezwykłą dokładnością wykreował postać głównego bohatera swej serii kryminałów – dzięki temu możemy z bliska przyjrzeć się utrapionemu policjantowi, jego myślom i problemom. Poznajemy jego przyzwyczajenia i zachowania, a także metody śledcze, dzięki którym tak doskonale udaje mu się rozwiązywać wszelkie zagadki. Poznajemy też jego problemy, brutalnie uwydatniające jego słabe nerwy i egoizm. Egoizm, który prezentuje nam Mocka, jako człowieka, który o swej żonie może powiedzieć niewiele ponad to, że była „blondynką, z wydatnym biustem, o perlistym śmiechu”.

Akcja cyklu powieści kryminalnych Marka Krajewskiego rozgrywa się w przedwojennym Wrocławiu, znanym wówczas, jako Breslau. To właśnie miasto to, staje się tłem dla całej historii – poznajemy wszelkie jego zakamarki – zwłaszcza te mroczne, „nieciekawe”, przyciągające przestępców.

Zbrodnie popełniane na kartach powieści układają się w pewną całość, co pozwala wierzyć, iż zabójca doskonale znał topografię miasta. Nie tylko ówczesną, ale i sprzed wielu stuleci. Podążając śladami Eberharda Mocka, możemy bliżej poznać rzeczywiste elementy Wrocławia – ulice, parki, kościoły, sklepiki i domy publiczne. Dzięki doskonałym opisom okolicy, ktoś, kto nie raz przechadzał się ulicami Breslau, mógłby zamknąć oczy i wyobrazić sobie głównego bohatera wchodzącego do doskonale mu znanej bramy czy kamienicy. To niezwykle trafny zabieg, nadający akcji wiarygodności.

Breslau u Krajewskiego, to miasto ponure, pełne kryminalistów, prostytutek i handlujących narkotykami. Większość mieszkańców żyje w poczuciu beznadziei, a jedynymi ich rozrywkami są wykłady szarlatanów i tajemnicze przestępstwa... Nie brakuje tu donosicieli i ludzi, gotowych za pieniądze zrobić wszystko – nawet sprzedać własne dzieci.

Dzięki Krajewskiemu poznajemy klimat dawnego Wrocławia, który staje nam się bliski i niezwykle rzeczywisty. Nie jest to obcy, daleki świat – to najzwyklejsze, polskie miasto, mające swoją długą i bolesną historię. Miasto, które cierpi tak, jak i jego mieszkańcy. Miasto, w którego dziejach zapisane zostają: strach, niepewność i ślady kryminalnej rzeczywistości... Warto więc sięgnąć po tę powieść choćby dla rewelacyjnych opisów zarówno postaci, jak i otoczenia. Warto samemu „przejść się” ulicami Breslau...

Moja ocena: 7/10

5 komentarzy :

  1. Bardzo lubię Krajewskiego, którego główny bohater Mock jest wstrętnym typem, a mimo to nie denerwuje mnie. Jestem z Wrocławia, więc tym milej mi się czyta dokładne opisy ulic. Do tego dobry kryminał, którym nigdy nie gardzę - czego chcieć więcej ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej książce, czytałam nawet kilka recenzji, ale z samym autorem nie miałam jeszcze okazji się zapoznać. Wrocław dobrze mi się kojarzy, to bardzo piękne miasto i może - jak już uporam się z listą książek, które mam zamiar w niedalekiej przyszłości przeczytać - sięgnę po nią. Z tego, co widzę, mam ów tytuł zapisany w kajeciku.
    A co do Częstochowy... Kiedy jeszcze mieszkałam na G. Śląsku nie raz tam bywałam. Mam podobne odczucia do ciebie, ale najmocniej zapamiętam to, że jest tam tak spokojnie... To moje prywatne skojarzenie :)

    Pozdrawiam serdecznie i w imieniu wszystkich Wookies, witam Cię w naszym blogowo-molowym gronie. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze jego nic nie czytałam, ale myślę że niedługo się to zmieni.
    Witam w blogowym świecie :) mam nadzieję, że Ci tu dobrze będzie. No i fanka Manchesteru :D Zainteresowania klubowe nam się nie pokrywają, ale miło że jest coraz więcej dziewczyn, które interesują się piłką.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na półce mam "Festung Breslau". Nie zwróciłam uwagi na to, iż jest to któraś z kolei część cyklu Krajewskiego o Breslau, ale mam nadzieję, że nie będzie mi to przeszkadzało :)

    Dziękuję za polecenie "Bardzo długich zaręczyn" - oglądnę na pewno. Ja Tobie natomiast polecam "Amelię" - obejrzałam ten film po raz pierwszy całkiem niedawno i cieszę się, że nie wtedy, gdy był "na tapecie". Bardzo mi się podobał.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Claudette, wydaje mi się, że nie będzie problemu z czytaniem nie po kolei - każda historia jest inna, aczkolwiek bieg życia Mocka najlepiej poznać od początku, do końca :)

    OdpowiedzUsuń