12 lutego 2016

Gdzie jest Kreatywa?

desk

Ponieważ blog wciąż się zmienia i rozwija, postanowiłam zaprezentować Wam, w jakich miejscach w sieci możecie go jeszcze obserwować. Oprócz tego podrzucam także parę prywatnych profili, które pozwolą Wam poznać mnie bliżej. Zachęcam do śledzenia, kontaktowania się i wymieniania opinii.


11 lutego 2016

Pamiętajmy o korzeniach... [o książce Leonarda Jagody]

Wydawnictwo: Stowarzyszenie dla Rozwoju Gminy Koziegłowy • Rok wydania: 2014 • Stron: 335

Mało kto w dzisiejszych czasach zastanawia się nad tym, jakie historie zasłyszały mury jego kościoła, ile krwi wchłonęły bliskie mu ziemie, jak przed wiekami wyglądało jego sąsiedztwo. Coraz bardziej interesujemy się odkrywaniem dziejów swoich przodków, jednocześnie na plan dalszy spychając swoje małe ojczyzny i miejsca, z których się wywodzimy. Są jednak ludzie, którzy pragną zachować pamięć o miejscach, które są im bliskie. Jedną z takich osób jest Leonard Jagoda, autor obszernej publikacji Koziegłowy i Wolna Wieś Gniazdów.

10 lutego 2016

Kreatywne Rekomendacje #15

kreatywne rekomendacje

Cześć i czołem!

Środek tygodnia to taki niewygodny czas, kiedy już niby blisko do weekendu, ale jednak jeszcze daleko. Dlatego pragnę ubarwić Wam ten dzień ciekawymi linkami do artykułów, które warto czytać, zdjęć, które warto podziwiać i filmików, przy których warto się uśmiechnąć. Kawy, herbaty i ciastka w dłoń - bawcie się świetnie!

9 lutego 2016

Żywot człowieka bezpłciowego, czyli: znajdź sobie pasję!



Nie wiem, czy to określenie powszechne czy nie, ale w moich kręgach człowiek bezpłciowy, to ktoś nijaki, nudny, bezbarwny i smętny. Jego życie wydaje się nie mieć barw, jego postawa wywołuje ogólnie zniechęcenie, a i on sam zachowuje się tak, jakby zgubił się na własnym podwórku, nie wiedział, co ze sobą począć i zasadniczo tylko odliczał dni do rychłego końca swego bezpłciowego żywota. Gdyby przyjrzeć się bliżej takim osobom, to w większości przypadków są to istoty zupełnie pozbawione jakichkolwiek pasji, zajęć i zainteresowań.

Moja recepta na takie kiszenie się we własnej beznadziei jest jedna i zawarłam ją w tytule niniejszego wpisu. Wszystko jasne, prawda?